Dunkirk

Szeregowiec Ryan, Cienka Czerwona Linia, Przełęcz Ocalonych, Czas Apokalipsy… Człowiek myśli że widział już wszystko w kinie, że żaden kolejny film wojenny nie zaskoczy go niczym nowym. Ale wtedy przychodzi 21 lipca 2017 roku i osoba ta, po ponad półtoragodzinnym seansie, wychodzi z kina PRZERAŻONA… przerażona jakie CUDO przed chwilą zobaczyła na ekranie.

Christopher Nolan po raz kolejny spełni to co do niego należy. Dunkierka to nie tylko piękna historia, ale również wspaniałe dzieło wizualnie. Przepiękne kadry, ich kolorystyka wraz z ścieżką dźwiękową Hansa Zimmera, ukazały nam obraz wojny jakiego w kinie jeszcze nie widzieliśmy. Szerokie plany wraz z ich powolnym ale i przemyślanym ruchem, zbudowały napięcie całej produkcji, ukazały nam zamęt wojny ale jakże przejrzysty dla widza. W ciągu ponad półtora godzinnej projekcji znaleźliśmy się w powietrzu, w morzu i na lądzie. Zdążyliśmy poznać los tak wielu bohaterów w tak krótkim czasie i jakże dynamicznej atmosferze. Jednak za nim powiem coś więcej o bohaterach, skupimy się jeszcze chwilę na wykonaniu.

Nolan już w Incepcji postawił widza w świecie, gdzie akcja rozgrywała się na wielu warstwach. Jednak większa grupa bohaterów miała jednego głównego, jeden cel i jeden główny wątek, na którym opiera się całość. Dunkierka zawiera znacznie więcej bohaterów, a każdy z nich posiada własną historię. Możecie się teraz zastanawiać jak tu wszystko poukładać aby widź się nie zgubił.

Oprócz szerokich kadrów i kolorystki o których za moment przeczytacie, najważniejszą rolę odegrał ład. ład na wojnie! Ale o co chodzi z tym całym porządkiem? Każdy kadr i każde ujęcie nie odbiega od siebie za daleko. Jesteśmy w powietrzu. Cele na których się skupimy? Samoloty wroga. Jak wygląda kadr? Błękitne niebo z czarnym ostrym samolotem znajdującym się na drugim planie. Pierwszy plan stanowi rozmazany kokpit samolotu lub widok przez celownik. Ląd. Więcej obiektów, więc i technika inna, a efekt podobny. Dużo nieba, idealnie niebieskie na którym unosi się dym po wybuchach, który przypomni nam, że to jednak wojna. Żołnierze ustawieni w grupkach tworzą w ten sposób jednolity kolor. W zależności od akcji szybki ruch, lub spokój. Morze. Idealny NIEBIESKI i znowu powolny ruch kamery, jednak tym razem brak szerokiego planu, który zbuduje w nas klaustrofobiczne uczucie gdy znajdziemy się pod pokładem. W każdej z tych sytuacji mamy także styczność z kadrowaniem w stosunku do linii poziomych i pionowych, ale jak zapewne zauważyliście wszystko łączy się w jedność. Znajome prawda?

Jednak najważniejsza część Dunkierki to jej postacie. W tym filmie nie są to przypadkowe osoby, ale bohaterowie. To co stworzy ich obraz to tym razem nie słowa ale ich czyny. Oprócz kilku zdań, które padły w tej produkcji, to byłaby ona praktycznie niema. I to moim zdaniem jest w niej jest niesamowite. Nasz bohater działa, a nie puszcza słów na wiatr, które później znikają. Większość z nich to ludzie jakich potrzebuje świat przedstawiony. Walka którą niektórzy z nich będą toczyć, postawią ponad własne życie. Ale większość to nie całość… Nolan dobrze to przemyślał i wraz z dobrymi bohaterami, postawił także tych złych. Nie jest to jednak typowy podział na dobrych aliantów i złych faszystów, ale na dobrych i złych anglików i francuzów. Wojna jednak na tym się nie kończy. Tak jak pomiędzy dniem i nocą jest wschód i zachód, tak pomiędzy dobrem i złem istnieją słabości.

Recenzja w tym momencie mogła by się skończyć jednak muszę o tym wspomnieć jeszcze raz. W filmie nie pada praktycznie ani jedno słowo, a ścieżka dźwiękowa oddaje to co powinna. Utwory ciągną się przez cały film i nawet nie jesteś w stanie zauważyć kiedy zaczął się kolejny. Geniusz całego soundtracku polega jednak na tym jak go „słychać”. Co więc słyszymy? To co możecie zauważyć w trailerze filmu. Tykanie zegara. To w jakich momentach znajduje się ten „efekt” muzyczny wciska widza w fotel, nie pozwala się oderwać, a budowane napięcie jest godne do naśladowania. Podsumowując Hans Zimmer po raz kolejny nas nie zawiódł!

Kończąc, Dunkierka to film, który ukazał nam świat wojny jakiego nie mieliśmy szansy nigdy wcześniej zobaczyć. Mój zachwyt jest tak ogromny, że nie jestem w stanie opisać Wam wszystkiego nie spisując kilku stronicowej recenzji. Więc teraz pierwsze co robicie, to rezerwujecie bilety i do kina. Oglądając ten film w domu to już nie to samo. Produkcja prawie idealna 95/100!

M.W.

One thought on “Dunkirk

  1. Każdy z nas pisze swoją historię w której jesteśmy bohaterami. Te słowa mówią już wszystko co będzie działo się w filmie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *