Spider-Man Homecoming

Źródło: Google

” „Spider-Man” jakiego nie było”, „Mój ulubiony” – takie zdania można usłyszeć wychodząc z sali kinowej po obejrzeniu najnowszego filmu MCU, czyli Spider-Man Homecoming”.  W tej produkcji Marvel znacząco zmienił kierunek, w jakim, nie wiedzieć czemu, zaczął podążać kilka filmów temu. Ten jest inny, bardziej przyziemny, ludzki. Pierwszą rzeczą, która uderza nas w tym filmie jest to, że nie jest to kolejna opowieść o tym, jak to się stało, że Peter Parker został Człowiekiem Pająkiem. To każdy wie, były już o tym dwa filmy, wystarczy. W tej produkcji cała nasza uwaga koncentruje się na swego rodzaju problemie jakim jest brzemię tajemnicy, problemy moralne, samotność.

Źródło: Google

Akcja filmu zaczyna się mini vlogiem nie vlogiem Petera z pola bitwy z Civil War. Forma przedstawienia fabuły jest też automatycznie ekspozycją nowego Spider-Mana. Widzimy tu typowego nastolatka z kamerą, który, całkiem przy okazji, ma super moce i rzuca pajęczyną. Chłopak ten jest wszędzie, ekscytuje się, skacze z radości. W końcu mamy Spirder-Mana, który został przedstawiony tak, jak powinien: przeciętny NASTOLATEK (a nie młody dorosły udający nastolatka!!!) z nastoletnimi problemami. W tej roli widzimy Toma Hollanda.

Źródło: Google

 

Poza „Pajączkiem” w filmie tym mamy również innego super hero czyli Iron Mana (w tej roli jak zwykle niezawodny Robert Downey Jr.) . Jak wiemy z Civil War, Tony Stark zwerbował Petera do walki superbohaterów, a potem funduje mu stypendium. To właśnie od Ironmana Parker dostaje swój strój, którego funkcji i tajników uczy się przez cały film. Tony staje się dla 15 letniego Petera drugim ojcem: daje mu lekcje życiowe, wychowuje, pokazuje jak działa świat. Wprowadzenie tej postaci nie przytłacza i nie zasłania głównego bohatera, jest raczej jego uzupełnieniem.

Filmowym bad guy’em jest niejaki Adrian Toomes (aka Vulture), grany przez Michaela Keatona. Tu właśnie mamy ludzką stronę całej historii „Homecoming”. Jak chyba w żadnym innym filmie. O dziwo nie jest to chęć zawładnięcia światem czy zniszczenia planety tylko zwykła, najzwyklejsza rzecz – utrzymanie rodziny. Postać ta zbudowana jest w sposób fantastyczny. Już po pierwszych minutach wiemy co go motywuje do działania, rozumiemy go. Ba! możemy nawet z nim sympatyzować. Dlatego tak bardzo może nas uderzyć ostateczna konfrontacja Spider Man vs Vulture, tak inna od poprzednich finałów filmów Marvela.

Źródło: Google

Film ten bazuje na konfliktach rozłożonych na wielu płaszczyznach. Po pierwsze i najbardziej oczywiste, mamy walkę bad guy vs super hero. Po drugie widzimy niebezproblemowe relacje Tony Stark vs Peter Parker  (ojciec – syn). Przez cały film Peter walczy też sam ze sobą. Próbuje zwrócić na siebie uwagę swej ukochanej, pragnie zaistnieć w świecie bohaterów, przez co zaniedbuje też swoje obowiązki, co nie zostaje bez konsekwencji. W postaci tej możemy znaleźć odbicie każdego z nas kiedy walczymy o swoje i nam nie wychodzi. Najnowsza odsłona Spider-Mana to nie jest wyidealizowana historia „cudownego dziecka”, wręcz przeciwnie. Nie skupiamy się na nocnym super świecie ale wkraczamy i rozświetlamy mroki codziennej rzeczywistości. Poznajemy Petera (a nie Spidera), jego znajomych, nauczycieli, całe jego otoczenie.

Źródło: Google

Powszechnie wiadomo już, że wytwórnia Marvela słynie z dość specyficznego humoru, którym nasącza swoje filmy aż do przesytu. Tutaj mamy wszystko pięknie wyważone. Są momenty gdzie płaczemy ze śmiechu, ale też i takie gdzie pełni powagi słuchamy monologów bohaterów. Ale MCU to też, a może nawet przede wszystkim, efekty specjalne. I te jak zwykle nie rozczarowują, zwłaszcza jak oglądamy to w 3D.

Oczywiście można by się przyczepić do niektórych rzeczy, pytanie tylko po co? Ten film to bajka dla dużych i małych i spełnia swoje zadanie. Bawi, jak się dobrze przyjrzymy to też uczy i wychowuje. Jak dla mnie jest to najlepszy film o człowieku Pająku i na pewno najbardziej udana produkcja MCU po „Strażnikach Galaktyki”. Oby tak dalej. Moim zdaniem film  8/10.

Monika Galińska

Źródło: Facebook

 

 

PS.: Naprawdę warto poczekać na sceny po napisach!! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *