Legion

„Legion” to, zaraz obok „Logana”, kolejna propozycja od Marvela dla starszych widzów. Nie przez brutalność, czy wulgarne sceny ale przez tematykę. Serial ten opowiada historię młodego chłopaka Davida Hallera (w tej roli Dan Stevens), który od lat ma zdiagnozowaną schizofrenię i przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Z biegiem odcinków coraz bardziej zaczynamy zgłębiać się w świat widziany oczami Davida, ale nie tylko.

Akcja serialu toczy się w tajnym ośrodku szkoleniowym dla mutantów (brzmi znajomo, ale to nie to), gdzie trafia David. Tam nasz bohater dowiaduje się, że nie jest chorym człowiekiem, ale mutantem z potężną mocą.

Źródło: Google

Każdy bohater pojawiający się na ekranie nie jest typowym Marvelowskim superhero w kolorowym stroju, grzecznym, ułożonym, z delikatnymi ale kontrastowymi wadami. Tutaj postacie mają swoje mroczne zagadki i tajemnice, ale przede wszystkim problemy natury emocjonalnej, na przykład nie umiejętność pozbierania się po stracie ukochanej osoby, czy odkrycie faktu, że przez całe swoje życie żyło się w kłamstwie. Sposób w jaki przedstawiono tutaj rozwój wydarzeń w świecie psychiki jest wręcz mistrzowski.

Dan Stevens pasuje idealnie do roli zagubionego schizofrenika, jakim jest David. W niektórych scenach widać wręcz obłęd w jego oczach. Z biegiem odcinków nasz bohater ewoluuje, odkrywa nowe zagadki, swoją przeszłość, zmienia się. Wszystkie te czynniki odbijają się na jego zachowaniu i grze Dana. Strzał w 10!

Na wyróżnienie zasługuje też w 100% postać Syd Berett (Rachel Keller), pojawiająca się znikąd dziewczyna z dwoma kucykami, nienawiścią do dotyku i wpadająca w oko głównego bohatera. Płytka osobowość i nieudolna kopia Harley Quinn? Nie w tym wypadku! Rachel Keller swoją grą zbudowała postać rozwijającą się z każdą sceną. Od początkowej słodkiej blondynki z psychiatryka przechodzi do dojrzałej kobiety czyniącej wielkie rzeczy w imię miłości.

Źródło: Google

Mniej zauważaną, ale według mnie również zasługującą na pochwałę, postacią jest Lenny. W jej rolę wcieliła się zachwycająca tu Aubrey Plaza. Ta dziewczyna skradła moje serce od samego początku. Jej mimika, ruchy, zachowanie… Poezja!

Źródło: Google

„Legion” to serial, który chłoniemy wszystkimi zmysłami, niemal czujemy zapachy i panującą atmosferę. Wszystko to dzięki genialnemu montażowi, muzyce, zabawom reżyserskim. Widzimy tutaj bardzo ładne przejścia między scenami, oświetleniem, a także niemal niezauważalne zmiany między rozdzielczością ekranu.Nic nie jest tu przypadkowe, wszystko bazuje na kontrastach, nawet dobór wyżej wspomnianych aktorek. Jedna z nich to piękna, niebieskooka, długowłosa blondynka o idealnych rysach twarzy, a druga to mocna, silna, ciemnoskóra dziewczyna w krótkich czarnych kręconych włosach. Przypadek? Oczywiście, że nie.

Oglądając nie musimy wciąż pamiętać, że akcja prowadzona jest w świecie zaburzeń psychicznych. Reżyser (Noah Hawley) zrobił to wcześniej za nas.Cały serial pełen jest kolorów, dźwięków, eksplozji emocji, dynamizmu. Przez nieco ponad 40 minutowy odcinek nie mamy ani chwili przerwy od akcji, cały czas się coś dzieje. Efekt ten potęguje dodatkowo psychodeliczna muzyka. Wprowadza nas ona niemal w stan transu. Klasyczne i wszystkim dobrze znane utwory muzyki poważnej jak „Bolero” łączą się z piosenkami Pink Floyd, The Who, Rolling Stones czy komputerowymi dźwiękami rodem z Pacmana.

Ale oczywiście jest też zła strona, mianowicie, zakończenie. Przy wydarzeniach i formie odcinków całego sezonu finał wydaje się być nudny. Nie zostajemy z żadną zagadką, która miałaby budować napięcie przed 2 sezonem. Wszystkie wątki zostają zakończone, a my zostajemy tylko z ,charakterystyczną dla Marvela,  sceną po napisach. Ale to tylko szczegół, żeby tradycji stało się zadość i przyczepić się do czegoś.

Podsumowując, „Legion” to serial prowadzony na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze jest to historia grupy mutantów walczącej z bliżej nieokreślonym przez fabułę wrogiem. Z drugiej jednak strony mamy ciekawą opowieść o świecie ludzkiej psychiki, jej zaburzeń i ich wpływom na zachowanie, relację, kształt i formę życia. Wszystko przedstawione jest z mistrzowskiej kompozycji, nie pozwalającej odejść sprzed telewizora. Brawo Noah Hawley, brawo Marvel!
Spokojnie i  z ręką na sercu mogę dać 9.5/10.

Czekamy na drugi sezon!

Monika Galińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *